Articles on this Page
- 03/25/09--00:36:_ze zdrowiem nie...
- 04/08/09--09:28:_Docenienie Jeśli...
- 04/14/09--23:22:_Od ponad tygodnia...
- 04/20/09--02:10:_Kolorowe kredki Pewne...
- 05/19/09--23:19:_Samotne słowo kocham...
- 05/23/09--04:55:_Dwa nagie miecze Wyjęte...
- 05/31/09--03:29:_„Anielski zeszyt”...
- 06/11/09--11:38:_Marsjanin i Plutonianka...
- 06/26/09--06:37:_Wśród barw życia to...
- 07/03/09--09:56:_Długo myślałam o tym...
More Channels
- Feb 23: Kocham, lubię, szanuję
- Jan 12: fruit juices | Keyword Feed
- Feb 23: Court Related News - U.S....
- Dec 20: fffff | Keyword Feed
- Feb 22: frank tepedino | Keyword Feed
- Feb 20: fronto temporal dementia |...
- Dec 9: cassie ryan | Keyword Feed
- Jan 27: chicago radio | Keyword Feed
- Jan 11: fat ass | Keyword Feed
- Feb 22: female roles in sports | Keyword...
- Nov 26: first coast mcc | Keyword Feed
- Dec 27: frank tarkenton | Keyword Feed
- Feb 23: freedoms waning | Keyword Feed
- Jan 15: friday night lights | Keyword Feed
- Nov 26: cbs soaps in depth | Keyword Feed
- Feb 5: celebrities macy gray ed...
- Nov 26: champchamp | Keyword Feed
- Dec 14: chef kami | Keyword Feed
- Jan 7: family hatred | Keyword Feed
- Feb 22: fantasy baseball gen | Keyword Feed
- Feb 3: fear love | Keyword Feed
- Dec 14: female gamers | Keyword Feed
- Feb 4: financiall wellness | Keyword Feed
- Dec 9: first black lady | Keyword Feed
- Dec 14: fitness gyms xrkade | Keyword Feed
- Dec 14: football mock draft | Keyword Feed
- Nov 26: free admission and application |...
- Feb 22: freedom loving | Keyword Feed
- Feb 22: freestlye | Keyword Feed
- Feb 23: french revoluation | Keyword Feed
- Feb 23: celebrity soul | Keyword Feed
- Dec 19: cathryn fox | Keyword Feed
- Dec 9: cecil lammey from the audible |...
- Dec 23: celebration city | Keyword Feed
- Jan 23: celtic wisdom | Keyword Feed
- Feb 22: chamarrita | Keyword Feed
- Nov 26: charlie carlson | Keyword Feed
- Nov 26: checkit | Keyword Feed
- Feb 5: faith jesus christ | Keyword Feed
- Feb 20: fall election | Keyword Feed
- Feb 3: family podcast | Keyword Feed
- Jan 10: fan expo | Keyword Feed
- Feb 22: faux wood blinds | Keyword Feed
- Dec 9: fearfulness | Keyword Feed
- Jan 24: feedinya izzy christian rapper |...
- Nov 26: female artist month search...
- Feb 9: filtered media | Keyword Feed
- Feb 22: finance romance | Keyword Feed
- Nov 26: find purpose in life | Keyword Feed
- Jan 23: finley designs | Keyword Feed
|
|
Are you the publisher? Claim this channel |
|
Latest Articles in this Channel:
- 03/25/09--00:36: ze zdrowiem nie najlepiej.. jestem od piątku (chan 1139064)
- 04/08/09--09:28: Docenienie Jeśli przyjdzie Ci mnie docenić to (chan 1139064)
- 04/14/09--23:22: Od ponad tygodnia ustawiam sie z nowymi (chan 1139064)
- 04/20/09--02:10: Kolorowe kredki Pewne dziecko otrzymało od Losu (chan 1139064)
- 05/19/09--23:19: Samotne słowo kocham Powiedziałeś, że sama nigdy (chan 1139064)
- 05/23/09--04:55: Dwa nagie miecze Wyjęte z pochwy blaskiem (chan 1139064)
- 05/31/09--03:29: „Anielski zeszyt” Kilka kartek w sztywnej okładce (chan 1139064)
- 06/11/09--11:38: Marsjanin i Plutonianka We wszechświecie tyle jest (chan 1139064)
- 06/26/09--06:37: Wśród barw życia to czerń staje się (chan 1139064)
- 07/03/09--09:56: Długo myślałam o tym co napisać.. Nie (chan 1139064)
ze zdrowiem nie najlepiej.. jestem od piątku w domu.. Jadę na tylu lekach, a i tak nie działają! Powinnam zająć się sobą i tak też robię.. Tylko znowu jakoś tak zaczynam zapominać i zajmować się innymi.. Czekam na prawdziwą wiosnę.. Może w końcu ktoś doceni to, że jestem i sie mną zaopiekuje?! Brak mi czegoś.. Może kogoś? Ale co tam ja skoro teraz to oni mnie potrzebują..? Czas działać..
Docenienie
Jeśli przyjdzie Ci mnie docenić to martwą pewnie
Nie odwiedzaj mnie na grobie bo nie wskrzesisz
Każdy znicz od Ciebie zgaśnie, a kwiat zwiędnie
I choć będziesz codziennie nic z tym nie zrobisz
Więc po co te starania, gdy mnie już tu nie ma
Skąd w Tobie szloch i ta Twa nagła tęsknota
Szare fotografie i ciche doń też westchnienia
Spójrz mi jest dobrze, tak słodko się drzema
Dziś nie leże w trumnie i jestem Ci obojętna
Milczysz całymi dniami, a ja i tak czekam
Ciągle gotowa na wezwanie do pomocy chętna
Z własnym szczęściem od lat już zwlekam
Nie winię Cię za te Twe liczne słabości
Wiem to, że czasem inaczej nam wychodzi
Każdy chce spokoju i prawdziwej miłości
Każdy ma swoje wady i też czasem błądzi
Choć tak naprawdę nie pragnę już niczego
Ni iskierki nadziei, iż kwiaty te będą
W świetle płomieni do dnia następnego
Kiedy to do mnie obcy ludzie przybędą
Tak wiem, ciągle patrzę na Ciebie z góry
Chociaż stąpam jeszcze po ziemi twardo
Patrząc spokojnie na kłębiaste chmury
Znosząc zmienne losu nastroje hardo
Patrz Anioł nie pozwala Ci się poddać
Jestem zawsze blisko Ciebie czujesz?
Przyjdzie się jeszcze zapomnieniu oddać
W głębi serca jak ja przecież miłujesz
// Wiersz do interpretacji własnej..
Po miesiącu leczenia nie czuje sie najlepiej... Brak mi ruchu i slońca, a przez te cholerne leki nie moge wychodzić.. Znowu duszności wracają.. Nie moge sie stresować a w domu nie jest ok... Ratunku! do tego zostalam z tym sama;C
Od ponad tygodnia ustawiam sie z nowymi ludźmi.. Po co zamykać sie w czterech ścianach skoro i tak ciągnie mnie do nich? Są t co prawda osoby, które znam i mialam nie jedno do czynienia, ale takie odświerzenie nam sie przyda.. No jak to wiedzialam nie udalo sie nie wypić.. Psycha sie podlamala i musialam odreagować.. Teraz (dziś) i od kilku dni kac.. Moralny i ten zwykly.. Dobrze, że jest przy mni nasz stary psycholog z czasów zespołu, kumpel od pierwszej kl podstawówki i inni, którym chyba zaleeży.. Ach ta niepewność.. Pierwszy raz w końcu kogoś olałam.. Skutek? Wyrzuty tej osoby i to, że prawie sie złamalam...
W domu jak zwykle jazdy, czekam na ojca i now lepsze życie..
Co robić?
Nie poddać się!
Kolorowe kredki
Pewne dziecko otrzymało od Losu kolorowe kredki.. Były magiczne i pełne życia, ale to w tych maleńkich dłoniach sprawiały, że wszystko dookoła nabierało barw.. Szary i bezkształtny Świat stawał się dzięki niemu lepszy..
Pewnego dnia jak za sprawą magicznej różdżki na pustkowiu zaczęła zielenić się trawa, a pośród niej rozkwitły kwiaty.. Ponad łąką na tle błękitnego nieba promieniało piękne słońce mieniące się w kroplach wiosennego deszczu.. To wszystko dało początek nowemu życiu.. W świergocie ptaków nad stawem pojawiła się zielona żaba zwinnie unikająca kłapnięć młodego bociana.. Gdzieś w trawie pajęcza sieć nie powstrzymała bączka, który pobzykując bawił się w berka z jaskółką.. Nad malowniczym stawem wylęgło się kacze pisklę.. I wiecie co ? Daję głowę, iż niebawem okaże się łabędziem.. Będzie pływało tak jak tamte, które dziś nim pogardzają.. Zwinna jaszczurka wygrzewająca się w słońcu także niebawem spłodzi potomstwo.. Tak jak ta mysia rodzina da początek nowemu pokoleniu, która osiedli się w pobliskim młynie.. Tam gospodarz będzie zbierał późnym latem ziarno, mleć mąkę na chleb ze słonecznikiem i ustawiać beczki pełne płodów ziemi.. By gospodyni przygotowywała przez resztę roku pyszne oraz zdrowe posiłki swej licznej dziatwie.. Tak wszyscy cieszyli się, gdy zaczęte życie wiosną, dojrzewało w letnim słońcu i wyciszało się jesienią.. Dając odrobinę barw, gdy wszystko to oczyszczone bielą zimy zasypiało..
Tak dziecko rozplanowało szczęście i przelało je na papier.. Lecz zabrakło mu czasu, by uporać się z tym, że wszystko ma swoje dobre i złe strony..
Bo przecie, gdy mamy czegoś za dużo, to tego nie doceniamy i często marnotrawimy.. Wszystkie dobra tego świata są dla ludzi, leczy użyte w niewłaściwy sposób przyćmiewają umysł, ranią, a często nawet zabijają.. Tak pojawiło się dobro i zło.. często w kontraście stawiane jako biel i czerń.. Wszystko co było na początku nową pustą kartką w końcu stawało się szarym popiołem..
Samotne słowo kocham
Powiedziałeś, że sama nigdy nie będę
I zostawiłeś mi tylko te puste słowa
Nie skarżę się, swoje jeszcze przejdę
By znów zacząć życie pozornie od nowa
Pozornie zawitała wiosna, nie jestem sama!
Róża przynosi mi kwiaty, chłopcy o mnie dbają
Nasza córka jest już teraz jak młoda dama
Gdzieś o Twoje istnienie pytać już zapominają
Ty jak byłeś i jesteś tak nieobecny będziesz
Dzieci widzą już ojca w mężczyźnie innym
Nie myśl więc, że w życie nasze wejdziesz
Osamotniłeś nas i jesteś temu winny
Bo choć inne życie teraz tu mamy
Trzeba Ci rację jednak przyznać
Choć było nijak za Tobą szlochamy
Nie potrafię Ci jednak tego wyznać
Oczarowana tym czego w Tobie zbrakło
Nie dostrzegłam tego, iż ich uderzy
I dopiero do mnie kim jest dotarło
Lubieżnym wzrokiem on małą mierzy
Bo nie potrafi on nas tak kochać
Nie chce zapewnić nam bytu i miłości
Jak o przyszłość mogę się nie bać ?
Mądra po szkodzie przestrogą potomności
On siedzi całymi godzinami u swej kochanki
Dzieci teraz co raz rzadziej bywają w domu
Nasza córka sie uczy, chłopcy mają wybranki
Ja? Nie mogę powiedzieć kocham, bo komu?
// Ten wiersz ma wiele den.. Nie będę jednak ich ukazywała.. Sami mi je wskażcie, bo może nieświadomie jakieś mi umknęło..
Pozdrowienia dla wszystkich spostrzegawczych..
Dwa nagie miecze
Wyjęte z pochwy blaskiem swym błysnęły
Skrzyżowały się zajadle gdy na przeciw stanęły
Oba jakże piękne niezwykle dziś unikatowe
Kto z nimi wojował ten tracił swą głowę
Tak kiedyś się jednak stać musiało
Że jedno za drugie umrzeć zdołało
Bo dwa równe sobie walczyć musiały
I oba się tamtego dnia poddały
Trafiły w serce swego przeciwnika
Patrząc jak z nich samych dusza umyka
Zalane postacie krwią potem i łzami
Przysięgły na życie iż będą razem sami
Z życia może i im się nie udało wojować
By serca swe już przed innymi uchować
Po śmierci tego jednak słono żałowały
Swej duszy nigdy nikomu nie oddały
To dziś już nie jest ważne raczej
Że stało by się zupełnie inaczej
Drugie tego pierwszego nie zdradziło
Bo łatwiej było umrzeć gdy się żyło
Dziś w miejscu pochówku uśmierconych
Przez chęć bycia blisko zdradzonych
Dwa miecze w dłonie młodych trafiły
Niewiastę i młodziana prawie zabiły
Bo teraz na iście niebiańskich polach
Toczyły krew w swych niewinnych dłoniach
Tak naprawdę po prostu obok gdzieś były
Rozłączone do wspólnej śmierci dążyły
// Jeden z niewielu moich wierszy, których interpretacja treści nie powinna znaleźć się na forum publicznym.. Z resztą jak ktoś to powiedział, autor nie powinien interpretować własnych utworów.. Powiem tylko, iż napisany był po pierwszej spokojnej nocy w szpitalu.. Oglądałam jakiś film maskowy.. Z nocy pamiętałam tylko jeden sen i powstał ten wiersz.. Więc czekam na Wasze spostrzeżenia... Pozdrawiam wszystkich, którzy skomentują..
„Anielski zeszyt”
Kilka kartek w sztywnej okładce scalonych
Zapisane i przesycone martwym życiem Anioła
Pokazuje losy wszystkich sekretów zdradzonych
ukrywa w nim skrzętnie wszystko to co zdoła
Trafił pewnego dnia w me malutkie dłonie
Widziałam kartki zapisane krwią i łzami
Dostrzegłam iż w uczuciach życie mu tonie
Istniał nie przekładając nocy nad dniami
Kochając słowa układał z nich piękne wiersze
wspominając zatrzymany był w teraźniejszości
Rozkładając swe życie na czynniki pierwsze
ukazywał swą tęsknotę do utraconej miłości
Przeżył utratę i żył z świadomością rozłąki
a przecie kochał jak nikt anielską duszyczkę
To jej dedykował wszystkie wierszowe łąki
To jej podarować miał serca swego różyczkę
Strony zeszytu Anioła świadectwem życia były
wypełniły go koślawe nic nie warte litery
Wpisały w nie część życia osób które żyły
nie wiedziano jak i kiedy, zapisek był stary
Było w nim wiele nikłych zapisanych istnień
każde miało dla niego inne odrębne znaczenie
I choćby osoba była przy nim tylko tydzień
Zaznaczył po niej ślad w zeszycie starannie
Przykuł mój wzrok maleńki jego ołówka szkic
Dziewczyna o jakże zapłakanych dużych oczach
O twarzy tonącej w milczeniu, niemówiącej nic
Duże łzy płynące od skroni zatrzymane na ustach
Nie wiem jak długo zeszyt spoczywał w mej dłoni
Nie zakończył zapisku więc kto miał nią być?
I tak łza zrozumienia spłynęła mi po skroni
czy w tym anielskim szkicu ja miałam się kryć?
Kiedyś ten wiersz wzbudził w Tobie dziwną reakcję.. Chciałeś bym go usunęła.. Dziś pozostawiam Ci.. Nie potrafię już pisać normalnie.. To jest silniejsze ode mnie.. Bo obiecałeś, że nigdy mnie nie skrzywdzisz.. Mówiłeś bym pisała i chyba tylko to dobrze mi wychodzi.. Choć pewnie sporo się me wiersze zmieniły od czasu, gdy miałeś okazje je czytać.. Dobrze wiesz jak je czytać.. Chyba tylko Ty jeden.. Nie mów żegnaj, bo nie raz drogi nam się skrzyżują.. Grunt w tym czy powiesz wracaj, gdy to ja będę chciała odejść.. Nie zatrzymam Cię siłą więc do kiedyś.. Do dnia kiedy oddamy sobie to co sobie zabraliśmy..
Zawsze Kochająca i będąca blisko..
Marsjanin i Plutonianka
We wszechświecie tyle jest planet różnych
Lecz tylko jedna zesłała na Ziemię Ciebie
Gdy ja nie mogłam znaleźć wśród próżnych
Żadnych tak jak ja zakochanych w niebie
W obcym Świecie Ludzi szczęścia szukając
Przypadkiem spotkaliśmy się w tamtej dali
I choć z jakże różnych planet pochodzący
Językiem bijącego serca żeśmy się dogadali
Wysłano mnie abym poznała ludzkie serca
Z dalekiego Plutonu tutaj się znalazłam
Nie mogąc znaleźć nigdzie sobie miejsca
W marsjańskiej części badań wylądowałam
Od pierwszej chwili było nam już wiadome
Ty nie należałeś tak jak ja do tego Świata
Stojąc przed sobą badając to co niewiadome
Poczuliśmy coś co ziemskie – serce kołata
Coś czego Ty wcześniej tu nie doznałeś nigdy
Starałeś poznać to co we mnie było Ci nieznane
Gdy ja wciąż starająca wybaczyć ludziom krzywdy
Starałam się wszystko tak puścić w zapomniane
Ty nie dałeś powiedzieć mi już żadnego słowa
Tak słońce suszyło mi me mokre włosy rozwiane
Pokazał się tak ten utęskniony uśmiech od nowa
Me serce od nowa biło i było w Tobie zakochane
Zabierz mnie kochany w podróż po gwiezdnej dali
Nie ważne iż dzieli nas miliony lat świetlnych
Zabierz mnie daleko tam byśmy szczęścia zaznali
Nie zabiorą nam tego uczucia i chwil pamiętnych
To Ty jesteś w mym sercu po kres Wszechświata
To my niebawem tę Ziemię doszczętnie niszcząc
Choć to ja planowałam to tego pamiętnego lata
I to by już nikomu swej miłości nie przysiąc
Dziś z perspektywy minionego nam razem czasu
Patrząc jak co noc tuląc Kosmisia szlocham
Wspominam budowle, basen i szum tamtego lasu
Rozumiem jak się pomyliłam i jak Cię kocham
Pieść me włosy Kochany Kosmito Zazdrosny
Nie trwóż Twego serca więcej już przenigdy
Niech miłość nasza dotrwa kolejnej wiosny
Nie potrafię przecie zrobić nikomu krzywdy
Naucz mnie być i kochać bardzo tak od nowa
Bym dała Ci wszystko co mam do zaoferowania
Nie chce tego by były to tyko Twe puste słowa
Bo jeśli mnie skrzywdzisz nie odzyskam zaufania
Co raz częściej zastanawiam się nad jednym zdaniem..
Każdy ma swego klona na Ziemi..
Nie pamiętam skąd to zdanie w mej głowie, ale zaczynam się tego bać... Znalazłam swe odbicie i niemal zakochałam się w odbiciu mego ex..
Wśród barw życia to czerń staje się jakaś taka bliższa.. Piękna i tajemnicza.. Noc.. Jak kobieta zakradająca się cicho i niespodziewanie do serca mężczyzny.. Choć tak naprawdę nigdy nie będzie jej przekładał ponad pasje.. Zawsze będzie tą, która wiernie odda mu się w całości, gdy tylko będzie miał taki kaprys.. Zadba o to, by jego ego zostało zaspokojone, często kosztem samej siebie.. Wbrew temu co podpowie jej rozum, pokieruje się sercem.. Będzie czekać z kolacją, gdy ten zasiedzi się w pracy.. Oszuka się po raz kolejny, gdy spłoszy się odbierając kolejny dziwny telefon.. Te kobiety po prostu pomyliły numer.. Będzie wierna.. Tylko komu? Osobie, która nie zasługuje, czy uczuciu, które tak naprawdę tylko ona bierze na poważnie? Wybierając samotne bycie i wyrywając się z bezsensownego uczucia nie będzie także szczęśliwa.. Mniejsza już o to, iż jest odpowiedzialna nie tylko za siebie.. Za słowa i czyny, które pewnie nie mają już znaczenia.. I tak łamie wbrew sobie wszystkie zasady, budowane tak skrzętnie przez lata.. Zaczyna się bawić wbrew sobie i kpić z uczuć innych.. Zgodnie z tym jak wobec niej postępowano.. Zaczyna się imprezowanie po blady świt i łamanie wielu serc.. Ona wie, że to daleko nie zaprowadzi.. Skrywa to co czuje i czuła kiedyś.. Miała już fundamenty, a postawiła na nich ściany z innym.. Nigdy pewnie się z tym nie pogodzi.. I choć wcale nie były takie złe, to stropu na nich solidnego nie postawi.. Bynajmniej teraz, gdy jest sama..
Długo myślałam o tym co napisać.. Nie potrafię zrozumieć kilku dziwnych zajść.. Patrzę teraz na to z perspektywy czasu i z dystansem.. Widzę absurdalnie wahające się nastroje, ale nic nie poradzę.. W głowie mi ostatnio muzyka.. Ta prawdziwa, brzmiąca prawdziwymi dźwiękami, które gdzieś tam budzi we mnie tęsknotę.. Tak prawdziwą jak miłość, którą darzy się tylko jednąj osobę.. Wiem, że wcale nie jestem sama i niczego raczej jak na razie nie brakuje, a jednak.. Coś mnie ciągle niepokoi i nie pozwala cieszyć się życiem.. Tyle czasu przecieka mi przez palce.. Nie mogę zatrzymać się w miejscu by swobodnie poukładać rzeczy zostawione na później... Czas nie ubłagalnie nakazuje iść do przodu i porzucać myśl o czasie minionym.. Już nie mówię, o tym by pomyśleć o przyszłości...